Handmade’owe lalki i torebki - wywiad z pomysłodawczynią RomaSzop

su: Data utworzenia: 2012-10-13 12:10:23
Ostatnia aktualizacja: 2012-10-13 12:40:47
Kategoria: Brak
Autor: Redakcja MamyCel.pl
Zdjęcie niedostępne

RomaSzop staje się marką samą w sobie. Lale są robione według autorskiego pomysłu, a do ich produkcji przyczynia się niemalże cała rodzina Romy. Wszystkie detale wykonane są własnoręcznie. Każdy etap tworzenia jest precyzyjnie przemyślany. Zaś torebki rozchwytywane są niczym świeże bułeczki, a ich wzornictwo, to styl, o którym marzy większość kobiet.

Jak wyglądały Pani początki w projektowaniu lalek i torebek? W jakich okolicznościach zrodził się w Pani taki pomysł?

Pomysł? To nie był jednorazowy zryw. To tkwiąca we mnie od zawsze pasja tworzenia czegoś, podziw dla artystów plastyków i ich twórczości. Miałam za mało talentu by być „kimś” i za dużo by nie robić nic. A teraz mam wreszcie więcej czasu, by robić to co lubię. Wykorzystuję przy tym umiejętności, które zdobyłam wychowując pięć córek. To za ich namową wyszłam na zewnątrz ze swoją handmade-ową twórczością. A czemu torebki, lalki? Bo sztukę dla Sztuki zostawiłam już dawno prawdziwym artystom – jestem tu tylko widzem. Mój praktyczny umysł skłania mnie ku sztuce użytkowej: piękne i oryginalne i jednocześnie do używania – to jest to. 

Ubrań jest taka nadprodukcja, że tu już niczym nie można się popisać. A torebka to taki dodatek, który można zrobić w domu i w dodatku jest „dziełkiem” na pasku. Zresztą – tworzenie zarówno  torebek jak i lalek podpowiedziały mi moje dziewczyny.

A lale – to dla wnucząt zaczęłam je tworzyć. W sklepach tyle plastiku, krzykliwej feerii barw... Chciałam mieć nieco wpływu na kształtowanie gustu młodego pokolenia. 

Tak naprawdę „RomaSzop” to nie tylko ja. To spółka rodzinna: Aśka maluje twarze, Lila fotografuje i zajmuje się tzw. marketingiem, Paula jest naczelnym krytykiem, a wszystkie biorą udział w projektowaniu.

  

To piękne, że cała kobieca część rodziny angażuje się w projektowanie, a co jest Pani inspiracją w trakcie tworzenia lalek?

Głównie ulica, telewizja, pokazy mody. Moje lale żyją tu i teraz. Żadna dziewczyna nie powstydziłaby się tak ubrać. A lala, to jak przyjaciółka, ma być taka jak właścicielka.

Faktycznie lale wyglądają prawie jak z jakiegoś żurnalu mody. Skąd czerpie Pani pomysły na wzornictwo, kształt, fason, kolorystykę torebek?

Muszę powiedzieć, że tu nie kieruję się cudzymi projektami. Głównym celem mojej torebki jest funkcjonalność – torebka musi być wygodna, mieścić to co właścicielka potrzebuje, musi zachowywać kształt, i musi przy tym tworzyć harmonijną kompozycję i mieć niepowtarzalny charakter. Największym problemem jest to, że często torebka (sama w sobie ciekawa i piękna) jest trudna do skomponowania z ubiorem. No i trzeba odwagi, by nosić coś innego niż „ulica”.

 

Widać, że każda Pani lalka wymaga sporo pracy, precyzji. Proszę opowiedzieć o etapach powstawania lalki Roma (twarze, fryzury, ubranka, ich wielkość, kształt, itp.).

Najpierw powstaje twarz lali. Maluje je na kawałku płótna moja najstarsza córka, plastyczka. 

Potem szyję ciałko i wypycham je. Następnie projektujemy ubranko, dobieramy tkaniny i szyję – maszyną, ręcznie. 

Mam mnóstwo końcówek tkanin pozostałych po obszywaniu rodziny, z których teraz korzystam. Czasami brak mi kawałka materiału do wymyślonej kreacji, wtedy szukam w sklepach, podobnie jak wszelkich dodatków krawieckich i akcesoriów.

Ostatnim etapem jest zrobienie fryzury. Jest to bardzo istotny moment. Lala dopiero wtedy zaczyna „żyć”, nabiera indywidualnego charakteru. Źle dobrana – może wszystko zepsuć. Zresztą tak samo jest z człowiekiem. Włosy są według mnie najważniejszą oprawą twarzy, a nawet całej sylwetki. Czasami Lila wykonuje fryzury.

  

Niesamowite jak wiele lalka ma wspólnego z człowiekiem. Dla kogo kieruje Pani torebki swojej produkcji? Jakie kobiety i dziewczyny najchętniej po nie sięgają?

Tak jak wcześniej powiedziałam, trzeba mieć odwagę być sobą, ubierać się niestandardowo. Torebki tworzyłam więc początkowo dla siebie i moich dziewczyn, potem dla ich koleżanek – studentek, koleżanek koleżanek. Muszę powiedzieć, że właśnie studentki najczęściej są tymi indywidualistkami, które nie poddają się stereotypom i sięgają po coś oryginalnego. A obecnie prawdę mówiąc nie wiem kim są panie, którym spodobały się moje torebki.    

Jest Pani osobą bardzo kreatywną. Czym jeszcze, poza tworzeniem lalek i torebek, pasjonuje się Pani na co dzień? Co sprawia Pani radość?

Największą przyjemność czerpię z czytania książek, wszelakich – od literatury pięknej i popularnej po biografie, dzieła popularnonaukowe, encyklopedie itp. ... Pasjonowałam się kiedyś podróżami (w czasie i przestrzeni) oraz sztukami plastycznymi, ale nigdy nie miałam możliwości, a potem czasu, by podążać za swoimi marzeniami. W gruncie rzeczy jestem domatorką, więc książka to mój największy przyjaciel. Ręce jednak  też chcą coś robić, a niespokojny duch skromnego artysty zmieniającego swój mały światek jakoś pcha mnie wciąż do działania nieco bardziej aktywnego i kreatywnego niż zagłębianie się z lekturą w fotelu. 

  

Jest Pani szczęśliwą babcią, mamą. Pokazuje Pani innym ludziom, że na pasję nigdy nie jest za późno. Co poradziłaby Pani naszym pasjonatom?

Nie odkładajcie niczego na później. Bo później się nie chce, albo nie ma zdrowia, albo nie ma możliwości. Jeśli o czymś marzymy, to znaczy, że potrzebne nam jest to teraz, a nie potem. Więc dążmy do ich realizacji od razu, choćby po trochę. 

Ale jeśli już tak się stało, że dopiero w późniejszym wieku możemy zrealizować swe pasje, to róbmy to! Pracowaliśmy całe życie by jeść, teraz róbmy to co naprawdę lubimy (tylko wyjątkowo mała grupa ludzi ma to szczęście, by zarabiać na życie wykonując to co sprawia jej autentyczną radość).

  

Każdy z nas ma jakieś plany na przyszłość, a jakie są Pani? Co chciałaby Pani zrealizować, jakie projekty? O czym Pani marzy?

Ciekawi mnie świat, jak już wspomniałam, ale moje podróże odbywam z palcem po mapie i fotografią robioną przez innych. I tak już zostanie, bo... z wiekiem nabyłam nieco lęku przed opuszczaniem znajomych okolic. Świat tak pędzi naprzód, czasem nie nadążam.

Najbliższe plany? Wkrótce emerytura i jeszcze więcej czasu. Cieszę się na tę chwilę. Tyle mam do zrobienia.

Na pewno będę ulepszać moje ludki. Chciałabym tworzyć lale bardziej charakterystyczne, może portretowe lub ilustracyjne, na przykład wyobrażające wielkich tego świata obecnych lub historycznych, bohaterów literackich, stworki baśniowe lub mitologiczne... Upiększę też swe otoczenie - dużo czasu spędzałam, jak każda pracująca kobieta, poza domem, wciąż obowiązki i obowiązki, nie starczało sił. Teraz mam zamiar pławić się w pięknie, które stworzę.

Marzenia? Tak, wciąż mam, ale nie powiem. 

Dziękuję pięknie za szczerą rozmowę.

Rozmawiała: Magdalena Ulbin

Inne artykuły użytkownika

Pożegnanie

2017-06-26 10:45:52

Szanowni Przyjaciele i Użytkownicy portalu mamycel.pl więcej

Premiera designerskich...

2016-08-04 13:55:31

Największy polski showroom poświęcony meblom i dekoracjom vintage, Patyna.pl, połączył... więcej

Międzynarodowy Dzień...

2016-06-21 17:49:01

18 czerwca w Bochni odbył się Międzynarodowy Dzień Publicznego Dziergania. więcej

Mayday 2 – najzabawniejsza...

2016-06-16 21:00:25

"Mayday 2”, czyli jak w 120 minut umrzeć ze śmiechu... i przeżyć. więcej
Inne artykuły

„Koncentrując się na...

2017-04-23 12:42:43

Małgorzata Mika – dziewczyna, którą poznałam w czasie studiów. Interesuje się literaturą... więcej

„Hello, my Blue Diary” –...

2017-04-23 12:33:27

Jej wiersze z pewnością poruszą do głębi każdego człowieka. Pełno w nich smutki i... więcej

Pan od pędzla – rozmowa z...

2017-04-23 12:18:14

Paweł Majerczyk – mówi o sobie Pan Charlie. Zaczął, jak każdy, od bloga modowego i kanału... więcej

„Nie mówię...

2017-04-23 12:10:59

Martyna Kowalczyk – absolwentka ASP. Rysuje komiksy, maluje, gra na basie. Prowadzi bloga z... więcej
Oceń artykuł
Reklama